Farmer Jan.

Jakbyście nie wiedzieli,tytuł nawiązuje do jednej z postaci kultowej niegdyś kreskówki o bajecznym tytule "Owca w Wielkim Mieście".Pamiętacie?

W każdym razie to dziś miałam/mam dość interesujący dzień.Każdy taki jest kiedy tylko zwlekę się z łóżka,bo po prostu nienawidzę się nudzić.Z drugiej strony,wykończona po pracy i w ogóle przez nieciekawy humor ostatnio nie miałam energii żeby robić coś ciekawszego niż granie na gitarze.Btw,zwalniam się z pracy.

Tak więc dzień rozpoczęłam od obejrzenia filmu "My Girl 2",bo bardzo z Michałem lubimy część pierwszą tej produkcji i chciałam mu pokazać kontynuację.Był oczarowany :) Zgodnie także uznaliśmy,że teraz jeszcze bardziej nie znosimy pszczół.Później przyszła pora na zrobienie obiadku z czego bardzo się ucieszyłam,bo należało skroić jakąś dobrą sałatkę,a baaaaardzo lubię to robić i generalnie moje sałatki będą kiedyś znane! :) W każdym razie w związku z ilością sałatek jakie przygotowuję oraz produktu,którym objadam się w porze podwieczorku okrzyknięto mnie fanką kuchni greckiej,co mnie dość zaskoczyło,ale przynajmniej będę wiedziała co odpowiedzieć kiedy ktoś zada mi pytanie "Jaką kuchnię lubisz?".Nie wyjdę na idiotkę mówiąc "Eee...w sumie to nie wiem.." A jem to i polecam innym:



Kiedy już się pożywiliśmy,mój ukochany skusił się na spędzenie dnia nieco w moim stylu to znaczy,oczywiście,farmerskim.No,bez przesady-poszliśmy do sklepu ogrodniczego. ;)

Michał zachwycał się pomysłem zbudowania w przyszłości szklarnii i sadzenia w niej warzywek i owoców (które wprost wielbimy),a ja kózkami i koziołkami:


Ja natomiast wyglądałam jak prawdziwy wieśniak xD Cóż poradzę,że lubię taki styl...


Póki co zdecydowaliśmy się na zasadzenie poziomek,szczypiorku i arbuza,a także kupiliśmy sadzonki śmiesznych kwiatków,które wyglądają na zdjęciu trochę niewiarygodnie.



Ponieważ robi się już ciepło,a ja muszę oderwać się czasem od ponurej rzeczywistości pewnie będzie można mnie za jakiś czas spotkać w ogrodzie z łopatką i nawozem,ale mam nadzieję,że nikt mnie przez to nie przestanie lubić.Obiecuję,że po każdej minucie spędzonej przy glebie będę myła rączki!

Życzę wszystkim niebanalnych pomysłów na wykorzystanie nadchodzącej,wiosennej pogody,a także dużo uśmiechu,bo choćby się paliło i waliło to zawsze warto witać ludzi na ulicy szerokim uśmiechem.

PS.Dodatkowo muszę zapewnić,iż trzymam bardzo mocno kciuki za egzamin warunkowy Pawła oraz egzamin na prawo jazdy Julki - jesteście skazani na sukces,więc jutro 'oblewamy' to na wesoło,nie smutno!

5 skomentuj:

pharell pisze...
7 kwietnia 2010 08:47

Nooo 3maj mocno te kciuki bo tylko to no i jeszcze boska pomoc mi została... ;)

A co do wpisu, to ja mam własną działeczkę i tam szklarnię z warzywami i owoce i pełno warzyw, wiec jakby co to mogę wam korków udzielić :) jesśli idzie o ogrodnictwo i warzywnictwo ;)

Magdalena pisze...
7 kwietnia 2010 09:02

Pamiętam Owce wwielkim mieście i to że była t ojedna z wielu naprawdę żenjących kreskówek.
Ta arbuza można zasadzić sobie w ogródku ? o.O

monavampire pisze...
7 kwietnia 2010 09:55

pharell-na pewno się do Ciebie zgłoszę!!!!

Madzia-ano można :Djak wyrośnie to dostaniesz kawałek.A Owca była żebująca faktycznie,ale tam był farmer Jan :D

jons pisze...
8 kwietnia 2010 02:25

pszczoły s a straszne i mimo, ze nie lubi e tego maclacluaeya, czy jakoś tak to mnie strasznie przejęła jego filmowa śmierć. a co do uprawy to możemy Zboinę za swojego parobka wziąć,żeby nam chwasty wyrywał (ale nie tak jak pewien pan w Psach 2) Ej bez kitu jak będziemy mieli gdzie to zasadzimy wszystko, ja chcę mieć własme po,arańcze!!!

monavampire pisze...
8 kwietnia 2010 03:00

Wlasne pomarancze beda super,moze nawet rozkrecimy biznes :D Jak mozesz tak o Pawle mowic?!On bedzie naszym guru,parobkiem moge byc co najwyzej ja :P

Deja un comentario

Volver al inicio Volver arriba ~...~. Theme ligneous by pure-essence.net. Bloggerized by Chica Blogger.