Soooo satin chick!

Witam po długiej przerwie!


Pomyślałam sobie, że to, iż tak długo milczałam może być oznaką albo kompletnego braku chęci pisania albo tego, że sporo się wydarzyło. Niby nic, ale wybieram opcję numer dwa.

Ostatnie dni wakacji spędziłam bardzo miło w gronie przyjaciół i rodziny, odwiedziłam Warszawę, na pewno poszłam kilka razy do kina. Powrót na zajęcia nie należał do najprzyjemniejszych wydarzeń, ale takim było kupno sukienki ślubnej! Oczywiście nie mogę wstawić zdjęć, ale liczę na to, że w Wielkim Dniu wszystkim się spodoba. Zdążyłam przytyć i schudnąć. Zdążyli nas stuknąć w tył auta. A, Michał wprowadził się już oficjalnie do mojego domku.

Wzięło mnie na pisanie, ponieważ zrobiłam ostatnio kilka zdjęć. No i w końcu, trzeba coś skrobnąć na temat długiego weekendu.



eng:

Welcome after a long break!

I thought the fact that I wasn't saying a word for so long could be a sign both: not having will to drop a note or being too busy. Nothing special, but I choose the number two.

Last days of holiday I spent really nice with my friends and family, I visited Warsaw, I was in cinema few times for sure. Coming back to classes wasn't the nicest moment but buying a wedding dress was! Of course I can't upload photos but I hope everyone would love it in my Big Day. I gained and lose weight. Our car is hit. Oh, Michael officially lives in my house.

I decided to write cuz I took some photos lately. And I had to write anything about the Long Weekend.




 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ja z moim irlandzkim prezentem :D (Me and my irish gift :D)
 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Michał w szpitalu. (Michael in a hospital)
 

Najlepsze kubki w świetnej kawiarni Modern Cafe :) (The best mugs in a great cafe - Modern Cafe :))

Pralinki! (Pralines!)


Gwen Stefani?




4 skomentuj:

MadziX pisze...
1 listopada 2010 10:21

No nareszcie ! Skoro wracasz do "ostatnich dni wakacji" to na prawdę długo nie pisałaś bo ja juz nawet nie pamiętam co robiłam w tamtych dniach :P
Dostałaś od Anne szalik i czapke ? :D
Biedny Michu :*
Słodkie pralinki (żałuję że się nie rzuciłam na ta ostatnia żabuchę :D )
Gwen jak się paczy w końcu masz paski !! :D
i nasze zdjęcia są słit , chcę je :D

julka pisze...
1 listopada 2010 11:10

Trochę przykro dowiadywać się o tych wszystkich rzeczach z bloga, ale cieszę się, że wróciłaś do pisania, bo się za nim stęskniłam:*.

melliefee pisze...
7 listopada 2010 04:51

You make an AMAZING Gwen Stefani! The red lipstick really suits you. :D

monavampire pisze...
7 listopada 2010 06:03

thx a lot, bby! i like it too but not for everyday look (too shyyyy ;))
xxx

Deja un comentario

Volver al inicio Volver arriba ~...~. Theme ligneous by pure-essence.net. Bloggerized by Chica Blogger.