Uagaczigiczigi.

Ach,ze względu na brak czasu oraz ciekawych wydarzeń z życia wziętych jakoś nie złożyło się abym dodała notkę wcześniej,tak więc teraz - w oczekiwaniu na przybycie mojej drugiej połowy - mogę zaktualizować pewne dane.

Przede wszystkim,mam fajnego narzeczonego,rodzinkę i przyjaciół,wiecie?:) Jeszcze raz wam dziękuję za wspólne chwile,każdemu z osobna i zapraszam do wspólnego świętowania moich dwudzie...eee...o_mój_Boże urodzin.Przypominam,iż odbywają się one 2 czerwca,dla wszystkich zapominalskich lub tych,którzy dopiero w tym roku będą mieli okazję złożyć mi życzonka.Czego sobie życzę?Hm,listę prezentów dostarczyłam już co poniektórym (co za idiotyczny zwrot: "co poniektórym"...Naprawdę istnieje takie słowo jak "poniektóry"? A może zapis jest inny? Cóż,ja w tym specjalistką nie jestem),ale przede wszystkim ucieszy mnie obecność w dowolny dzień długiego weekendu blisko mnie :) Przede wszystkim potrzebuję ciepła i wsparcia. Laurki mile widziane :D

Poza tym,że zaczynam się starzeć i naprawdę w związku z tym jakże żenującym faktem zmieniłam jakiś czas temu krem na nawilżająco-przeciwzmarszczkowy,postanowiłam zrobić także "wiosenne porządki" i udać się do kosmetyczki (prezent na Dzień Dziecka,dziękuję Mamo :*).Powiem Wam,że dawno nie byłam tak pozytywnie zaskoczona tym niezbyt przyjemnym zabiegiem.Jeśli będziecie mieli kiedykolwiek czas,okazję i pieniądze aby zadbać o siebie wybierzcie się tutaj. Naprawdę warte zachodu - miła atmosfera (mnie 'obsługiwała' pani Madzia,do której na pewno wrócę! [bo wszystkie Madzie są fajne :*]),relaksująca muzyczka,kosmetyki z najwyższej półki,profesjonalizm,podgrzewane łóżka i kawałek raju w męczącej rzeczywistości.Za manualne oczyszczanie z bajerami typu prądy jakieś-tam oraz maseczką z mikronizowanych alg zapłaciłam 155 zł (dla osób z cerą naczynkową zdaje mi się koszt wynosi około 205 zł,o ile się oczywiście tyle ma,gdyż zależy to od rodzaju maseczki) i powiem wam,że efekt mnie zaskoczył!Od razu zobaczyłam w lustrze,że moja skóra wydaje się czystsza,a czerwone przebarwienia po nieprzyjaciołach nie były tak gorsząco widoczne jak zwykle.Oferta również dla panów,poza depilacją okolic bikini ;) Na pewno jeszcze tam wrócę i tym razem zaciągnę za sobą Michała :D

Żeby nie było tak typowo kosmetycznie (chociaż ten temat zawsze mnie pochłania) wspomnę tylko,że sprawa studiów nie układa się po mojej myśli,ale wolę tego tematu nie rozwijać póki co.Po prostu trzymajcie kciuki,żeby wszystko było wporząsiu.

Dostałam także informację od mojej irlandzkiej pracodawczyni,iż wysłała mi zdjęcia swojej rodzinki,więc każdego dnia zerkaaam z niecierpliwością w skrzynkę pocztową i czekam!Poza tym,powiedziała mi,że przez dwa tygodnie było w Irlandii cieplusio i ładniusio,tak więc liczę na to,że ta dobra passa powtórzy się kiedy już tam pojadę.OBY.

Pragnę także wspomnieć o radosnej (no,może nie do końca) nowinie,iż mój tata wreszcie awansował!Ciężką pracą i wytrwałością doszedł do tego na co tak długo czekał.Gratulacje!Z drugiej strony,z innych powodów jest mu dość ciężko,tak więc modlę się o to,aby jakoś wytrzymał i sobie poradził.Najważniejsze,że osiągnął to co planował,a droga do całkowitego szczęścia nie zawsze usłana jest różami. (Przypomniało mi się zdanie,które mój wykładowca często powtarza z wielką pasją,że w XVII wieku nikt nie mógł zostać sam,ze swoją MIZERIĄ.Oczywiście rozumiem do czego nawiązuje ten tekst,ale mi i tak przed oczami staje talerz pokrojonych ogórków ze śmietaną :D).
Michałowi na szczęście też idzie dobrze w pracy i cieszę się z każdego jego sukcesu! :* Sama jestem bezrobotna,więc wystarczającą podnietą musi być dla mnie zawodowe życie innych ;) Macie dla mnie jakieś ciekawe newsy? :D

A tak W OGÓLE,to tekst tytułu jest nowo odkrytą przeze mnie,a już dawno odkrytą przez Michała piosenką Janusza Laskowskiego "Śnił mi się rodzinny dom". Naprawdę godne. Dżus.

Korzystając z tego,iż wystrzelałam dziś około...zyliarda fotek na imieninach mojej Babuni (STO LAT I WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!) postanowiłam conieco tutaj umieścić żebyście mogli popatrzeć na nasze szanowne facjaty.Zapraszam!





















No i wygrzebałam jakieś nasycone latem fotki z...dworca PKS :)







PS.Jeszcze raz życzę Krzysiowi zdrowia,a Wam niezbytniego przemęczania się w pracy i na studiach,choć pogoda raczej nie zachęca do pozytywnego myślenia :)


6 skomentuj:

jones pisze...
29 maja 2010 14:49

no tych fotek to miliard zrobiłaś ostatnio, ze studiami będzie wszystko dobrze, a pracować nie musisz, bo Twój narzeczony jest zdolnym finansistą, Krzychu ma przerąbane z tym zębem... A Twoich urodzinek to ja już nie mogę się doczekać!!! bardziej się cieszę na Twoje urodzinki niż na swoje, serio!! A tak w ogóle to się publicznie przyznaję, że nie skomentowałem grillowej notkik, oczywiście to zrobię, ale tutaj nawet wspomnę, że jeszcze mile to wspominam i mam nadzieję, że zrobomy jeszcze raz takie coś.. ŁAGACZIGICZIGICZIGI

monavampire pisze...
30 maja 2010 13:35

no nie wiem jak będzie ze studiami,nie wiem...

Mój zdolnyyy <333 Krzychu wyzdrowieje na pewno :)

Ja jakoś zlewam już na te urodziny,bo chyba nikogo nie będzie,każdy niezadowolony,chory albo się uczy.Pewnie skończy się tak,że Madzia wpadnie do mnie z życzonkami (kochana Madzia :*),a resztę łikendu spędzę z Tobą (co oczywiście nie jest złe ;*)

julka pisze...
30 maja 2010 14:03

NO heeeloooł ja zapowiedziałam swoją wizytę, ale spoko, że nie pamiętasz. Nie no ok, mogę nie przychodzić;p

monavampire pisze...
30 maja 2010 22:06

Napisałaś,że chyba tak,dla mnie to i tak dużo,przepraszam za pominięcie :( Ładne fotki?:) ;*

julka pisze...
30 maja 2010 22:23

Ładne ^^

Magdalena pisze...
31 maja 2010 11:47

Fotki the best :D Tylko Michał na każdej wynudzony bądź zmęczony :p
Trzymamy kciuki za te Twoje przygody na studiach i za Krzycha !

Deja un comentario

Volver al inicio Volver arriba ~...~. Theme ligneous by pure-essence.net. Bloggerized by Chica Blogger.